Próbowałam różnych wzorów, różnych nici, różnych kolorów...
Znalazłam wreszcie model śnieżynki, która wykonana z grubszej bawełny nie miała rozmiarów podstawki pod garnek ;)
Popełniłam nawet szydełkowy dzwonek!
A w chwili szaleńczej odwagi sięgnęłam również po cieniutki kordonek!
I okazał się wcale nie taki straszny ;)
Z niektórych śnieżynek jestem bardzo dumna, z niektórych mniej... ale każda to była kupa frajdy! :)
Mam jeszcze pierniczkowy zestaw od yabooo.
Jeśli macie ochotę na takie słodkości, to można jeszcze przed Świętami spróbować szczęścia w Candy w Poduszkowej Dolinie! :)
Ja je uwielbiam!
A teraz... czas na sprzątanie... :///